Były to dwie jedynki i jedna dwójka. Tydzień temu wyszły nam u góry na raz 4 zęby. Teraz wychodzą nam 3 na dole bo są widoczne. Gorączka dopiero 2 dzień nigdy wcześniej nie było. Czy to możliwe żeby 9 miesięcznemu dziecku wyszły tak szybko trójki. Ja nie wiem jak mam mu pomoc. To jest straszny ból See more
• nie odzwyczajaj dziecka jednocześnie od butelki ze smoczkiem i smoczka - najpierw wyeliminuj butelkę. • nie podawaj smoczka dla świętego spokoju lub gdy nie masz dla dziecka czasu. • podczas procesu odzwyczajania poświęć dziecku dużo uwagi i bądź wyrozumiała – dla niego to rozstanie to naprawdę duża rzecz.
Smoczek nie powinnien tkwić w buzi dziecka przez cały czas,nigdy nie zabieraliśmy go ze sobą na spacery jak również unikaliśmy jego używania podczas zabawy.Nie możemy dopuścić do tego aby dziecko nie mogło funkcjonwać bez smoczka jak bez tlenu.Wydawał mi się że im więcej będzie miał go w buzi tym gorzej będzie oduczyć dziecko smoczka.I sporo w tym prawdy.
Różne smoczki różnie wpływają na zęby, ale żaden smoczek nie jest lepszy od innych. Specjaliści radzą, aby wybierać smoczki z zaworem, ponieważ zawór powoduje, że powietrze jest wypychane ze smoczka, gdy dziecko go ssie. Pomaga to w naturalnym ułożeniu się smoczka w oparciu o jamę ustną, język i podniebienie dziecka.
Dziecko ssące smoczek zbyt często może być narażone na pojawienie się w przyszłości wad zgryzu. Gdy maluch jest przyzwyczajony do ciągłego ssania smoczka mogą pojawić się trudności w karmieniu naturalnym. Różniące się od siebie zdecydowanie techniki ssania piersi mamy i smoczka nie mogą się zgrać i dziecko może nie chcieć
Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Większość młodych mam zadaje sobie pytanie, czy warto podawać dziecku smoczek. Okazuje się – wbrew obiegowej opinii – że smoczek nie jest szkodliwy. O ile tylko maluch ssie smoczek sporadycznie, dla zaspokojenia potrzeby ssania. Pediatrzy i dentyści są bowiem zgodni, że zbyt częste i przedłużające się w czasie korzystanie ze smoczka może niekorzystnie wpłynąć na zgryz malucha. Co grozi dziecku, który zbyt często po niego sięga? Najczęstszym problemem małych miłośników smoczka jest tzw. sklepienie gotyckie. To zbytnie uwypuklenie górnego łuku zębowego jest związane z wysunięciem do przodu jedynek i dwójek, cofnięciem dolnej szczęki i powstaniem luki pomiędzy zębami górnymi i dolnymi. To w konsekwencji może przysporzyć maluchowi nie lada problemów, nowiem utrudnia dziecku gryzienie. Przedłużające się ssanie smoczka ma także swoje negatywne konsekwencje psychologiczne. Dzieci, które stale z niego korzystają mogą mieć problemy z nawiązywaniem relacji społecznych. Dlatego tak ważne jest, aby znaleźć właściwy moment na odzwyczajenie bobasa od ciągłej potrzeby ssania. Specjaliści zgodnie przyznają, że w życiu malucha są dwa okresy, które są szczególnie dobre na podjęcie próby odzwyczajenia od smoczka. Kiedy jest właściwi moment? Między piątym a szóstym miesiącem – gdy niemowlę aktywnie się rozwija, jest coraz bardziej zainteresowane tym, co dzieje się wokół niego i ssanie smoczka nie absorbuje go tak bardzo, jak jeszcze kilka tygodni wcześniej. Dobrym czasem na pożegnanie smoczka jest wiek 1,5 – 2 lata. Dwuletnie dziecko lepiej radzi sobie z emocjami, potrafi już wyrażać swoje zdanie, nierzadko manifestuje swoją dorosłość i samo decyduje się na odstawienie smoczka, który jest przecież atrybutem maluszków! Zadajesz sobie pytanie, co zrobić, aby próba odzwyczajenia malucha od smoczka zakończyła się sukcesem? Oto kilka rad. Przede wszystkim dbaj o to, aby zająć umysł i ręce dziecka czymś innym. Zabawy klockami, puzzle, rysowanie, malowanie, gra na instrumencie. Im mocniej skupisz uwagę Twojej pociechy na wykonywanym zadaniu, tym mniej będzie ono myślało o swoim „przyjacielu”. Nigdy nie zabieraj dziecku smoczka, kiedy ono przeżywa jakąś sytuację stresową. Smoczek pozwala bowiem na uspokojenie się. Ponadto maluch zwyczajnie czuje się lepiej i pewniej, gdy ma pod ręką coś, co zna. Częstym błędem młodych rodziców jest równoczesne odzwyczajanie dzieci i od smoczka, i od butelki. A to za dużo zmian dla bobasa! Według psychologów pomocna może okazać się także oficjalna uroczystość pożegnania smoczka.
Cześć, jestem Asia i nigdy nie kupiłam mojemu dziecku smoczka. Choć kilka razy było blisko. Zdecydowałam się na to z kilku powodów. Dlaczego? Początkowo nie mieliśmy smoczka, bo jestem fanką minimalizmu i nie lubię kupowania zbędnych rzeczy. Wiedziałam, że młodzi rodzice łatwo stają się ofiarami reklam i też jestem narażona na nachalny marketing, dlatego nie chciałam kupić niczego, co okaże się zbędne. No i w niedalekiej przyszłości czekała nas też przeprowadzka, więc stwierdziliśmy, że w końcu jeśli czegoś będziemy potrzebować, to dokupimy w odpowiednim momencie. Prosta sprawa. (Żeby nie było tak różowo: Okazało się, że to nie była aż tak dobra strategia, bo mieliśmy ubranka tylko w rozmiarach 56 i 62. W te pierwsze Kociełło nigdy się nie zmieścił, a z drugich wyrósł po dwóch tygodniach. A my nie mieliśmy większych – ale to temat na inną opowieść :)) Kiedy czekaliśmy na synka, mieliśmy tylko zestaw ciuszków, kocyki, pieluszki i inne podstawowe rzeczy. Przecież nie trzeba mu żadnych urządzeń emitujących biały szum (no bo przecież są nagrania na YouTube), żadnej karuzeli do łóżeczka (bo po co?). Butelki też nie (przecież będę karmić piersią, prawda?) Założyłam, ze noworodek potrzebuje tylko dużo czułości, a na gadżety przyjdzie jeszcze czas. Dlaczego nie miałam smoczka w szpitalu? Po prostu nie było go na liście z wyprawką (serio, ściśle jej przestrzegałam). Dlatego w szpitalu zdziwiłam się, kiedy zobaczyłam na korytarzu noworodki ze smoczkami. Pomyślałam, że może też musimy kupić i trochę poczytałam. No i okazało się, że lista przeciwwskazań jest długa. Problemy z laktacją, wady zgryzu w perspektywie, problemy z odstawieniem i zasypianiem bez smoczka… to tylko niektóre z nich. Co mnie przekonało? Zagrożenie dla laktacji Smoczek podany bardzo wcześnie może zaburzyć laktację. Dlatego dobrze jest poczekać z nim do 4, a najlepiej do 6 tygodnia życia dziecka. Ten pierwszy etap jest kluczowy – wtedy dziecko ssie pierś bardzo często (w moim przypadku praktycznie non stop) i nie tylko po to, żeby się najeść. Potrzebuje bliskości i stymuluje produkcję pokarmu. Jeśli podamy smoczek, dziecko będzie go ssać, więc piersi nie otrzymają sygnału i nie wyprodukują odpowiedniej ilości mleka. Ponieważ miałam bardzo duże problemy z laktacją (w szpitalu Kociełło był dokarmiany bez mojej zgody), zaraz po wypisie i powrocie do domu nie podałam mleka modyfikowanego i zaczęłam walczyć o produkcję pokarmu. Funkcjonowałam wtedy w opcji baru mlecznego 24/7. Było ciężko (czułam się trochę jak Rocky – po prostu krew, pot i łzy). Znienawidziłam laktator i kawę zbożową (ktoś mi sprzedał informację, że to wspomaga laktację, ha ha ha). No i po prostu nie chciałam ryzykować, że po takich ciężkich bojach zaburzę coś smoczkiem. Zarazki – fuj! Chciałam przygotować się merytorycznie do podania smoczka zaraz po tym okresie – czytałam o rozmiarach, tworzywach i możliwych zagrożeniach. Te ostatnie szczególnie działały na wyobraźnię (wiadomo, byłam świeżo upieczoną mamą ;)). Najgorzej brzmiały teksty o sterylizacji i o tym ile zarazków gromadzi się między łączeniem plastiku osłonki z samym smoczkiem. Co zrobiłam? Zaczęłam czytać o designerskich smoczkach odlanych z jednego kawałka tworzywa, a ponieważ były odpowiednio drogie i dostępne tylko w internecie, to chwilowo odpuściłam. W międzyczasie było jeszcze kilka spacerów ze strasznym płaczem, kiedy prawie zawędrowałam do sklepu po smoczek (czemu tak głośno krzyczy? co mam robić? zaraz ktoś zadzwoni po opiekę społeczną i zabiorą mi dziecko… AAA! - tak wyglądał tok moich myśli :)). Mieszkaliśmy wtedy na przedmieściach i sklepów nie było zbyt wielu, więc to też ułatwiło sprawę. Ale nie tylko to... Co dalej? A potem była rozmowa z doradcą laktacyjnym. Dowiedziałam się, że rzeczywiście trzeba poczekać do tego 6 tygodnia i jeszcze jednej ciekawej rzeczy: wzmożony odruch ssania u dzieci wycisza się między 4 a 6 miesiącem. Czyli po pół roku dzieci już go nie potrzebują „fizjologicznie”. Wtedy to zaczyna być już uzależnienie psychiczne, dlatego im dłużej używa się smoczka, tym trudniej go odstawić. Pomyślałam „OK. W takim razie wytrzymuję do tego 6 tygodnia, a potem będę pilnować, żeby sprawnie odstawić smoczek”. Z niecierpliwością odliczałam dni, a potem zapomniałam o sprawie i Maks skończył 2 miesiące. Bez smoczka. Wtedy pomyślałam „Spoko. Skoro wytrzymałam tak długo, a za dwa miesiące mam odstawiać, to może poczekam”. Pomyślałam, że kiedy tak bardzo będę potrzebować, to wejdę do sklepu i kupię. Ale to się nie wydarzyło. Owszem, bywało ciężko – syn był (i jest) wymagającym dzieckiem i potrzebował sporo bliskości, ale pomagaliśmy mu radzić sobie bez smoczka. Choć niektórzy mówili, że to niemożliwe, okazało się, że to nie była prawda: żeby uspokoić – wystarczy mocne przytulenie, a smoczek wcale nie jest niezbędny do zasypiania. Przekonał mnie też argument, że smoczek jest zamiast piersi, a nie odwrotnie, więc stwierdziłam, że będę naturalnie zaspokajać odruch ssania syna (wbrew pozorom nie byłam "żywym smoczkiem", jak mówią niektórzy aż tak długo). No i udało się. Teraz Kociełło ma rok, a nas ominął problem z odzwyczajaniem dziecka od smoczka. Wystarczyło go nie kupować.
Witam. W takiej sytuacji na pewno nie obejdzie sie bez płaczu i buntu dziecka, które jest przyzwyczajone do ulubionej rzeczy. Warto zastosować wobec dziecka pewne sztuczki, które pomogą dziecku rozstać się ze smoczkiem. Można wymyślić historię o wróżce, do której odsyła się smoczki, a która w zamian przynosi prezent (wówczas dziecko dostaje to na czym mu bardzo zależy) - dobrze jest zrobić wszystko jak należy, tzn. zapakować smoczek do pudełka i zaadresować, napisać list od wróżki i zostawić przy prezencie dla dziecka:) Można spóbować innego sposbu, wszystko zależy od pomysłowości rodziców. Proszę pamiętać, że długie korzystanie ze smoczka niekorzystnie wpływa na budowę narządów artykulacyjnych. Pozdrawiam
LOGOPEDIA 6 min. czytania komentarze [19] Gdyby 5 lat temu ktoś zapytałby mnie czy zamierzam podać mojemu pierwszemu dziecku smoczek, zrobiłabym wielkie oczy i odpowiedziałabym głośne i stanowcze: “Nie, przecież stosowanie smoczka powoduje wady wymowy!” Nie chciałam aby moja córka miała w ustach kawałek gumy i plastiku. Wtedy wiedziałam, że zrobię wszystko aby nie podawać dziecku smoka. Kiedy ponad 3 lata później byłam w następnej ciąży wiedziałam, że smoczek będzie naszym przyjacielem. Co się zmieniło w ciągu tych kilku lat? Jak wiecie jestem z wykształcenia logopedą. Jednak w momencie kiedy zostałam mamą trochę inaczej patrzę na wiedzę teoretyczną, która wkuwałam przez 5 lat studiów magisterskich. Jeżeli zapytacie dietetyka, czy cukier szkodzi. Odpowie bez wahania ” Tak, szkodzi!”Jeżeli zapytacie stomatologa, czy używać past z fluorem. Z pewnością odpowie “Tak, używać”Jeżeli zapytacie pediatrę, czy szczepić dzieci. Z bardzo dużym prawdopodobieństwem odpowie: “Tak, szczepić”Jeżeli zapytacie fizjoterapeutę, czy leżaczki szkodzą. Odpowie: ” Tak, szkodzą”Jeżeli zapytacie logopedę, czy smoczki szkodzą i przyczyniają się do wad wymowy. Odpowie: “Tak, smoczki przyczyniają się do wad wymowy.” Odpowiedzi specjalistów często są dość jednoznaczne. Przed moją pierwszą ciążą również postrzegałam wiele rad właśnie w takich kategoriach: czarne – białe, można – nie można, stosować – nie stosować itd. Jednak kiedy w końcu problem dotknął mnie osobiście, najzwyczajniej w świecie … ZMIENIŁAM ZDANIE. W mojej pierwszej wyprawce nawet nie było smoczka. Nie kupiłam go i wcale nie zamierzałam. Nie mogłam patrzeć na dzieci ze smoczkami w buzi. Taki widok był dla mnie wręcz obrzydliwy. Dziwiłam się nawet mamom, które świadomie decydowały się na podanie smoczka. Pierwsze miesiące z córką były naprawdę trudne. Ona non stop płakała. W końcu mąż zaproponował, żebyśmy kupili smoczek. Poczułam się tak jakbym dostała w twarz. Kawałek gumy miał spowodować, że przestanie płakać. Myślałam, że nie daję rady jako matka. Kiedy kupiliśmy go i mąż próbował jej podać to ja w tym czasie sama płakałam w drugim pokoju. Czułam, że poniosłam porażkę i robię dziecku krzywdę. Oczywiście, ona nie chciała tego smoczka. Około 4 miesiąca zaczęła ssać kciuk i wtedy już wiedziałam, że jednak smoczek będzie przydatny (pisałam o tym Ssanie kciuka). Z bólem serca sama jej go kupiłam. Jednak wiedziałam, że wybieram mniejsze zło. Tym razem córka polubiła ten kawałek gumy i plastiku. Oczywiście miałam wyrzuty sumienia, jednak wiedziałam, że to dla jej dobra. Nadal nie przepadałam za widokiem smoczka w jej słodkiej buzi. Nawet nie robiłam jej żadnych zdjęć kiedy miała go w ustach (a było to bardzo rzadko – do usypiania w samochodzie, wózku lub nosidle). Używaliśmy go naprawdę rzadko i tylko w trudnych sytuacjach. W sumie w ciągu dnia było to może 10 minut dziennie (razem). Kiedy zasypiała od razu go wypluwała, a kiedy płakała starałam się inaczej ją uspokoić. Naprawdę używaliśmy go bardzo rzadko. Nigdy nie zdarzyło się tak żebym włożyła go jej do buzi kiedy nie spała i była radosna. Mimo tego, że karmiłam naturalnie do 15 mleko z butelki podałam może 5 razy, smoczka używaliśmy bardzo mało i to przez pół roku, nigdy nie nakarmiłam córki papką i od początku rozszerzałam dietę metodą BLW to… CÓRKA MIAŁA, A WŁAŚCIWIE NADAL MA OKROPNE SEPLENIENIE MIĘDZYZĘBOWE. Przyczyn wad wymowy oraz zgryzu jest wiele i tak naprawdę na wszystko nie mamy wpływu np. na warunki anatomiczne lub czynniki genetyczne. Oczywiście warto stosować się do rad specjalistów, jednak trzeba to robić z głową. Kiedy byłam w ciąży z Juniorem uznałam, że smoczek nie jest taki straszny i naprawdę pomaga w wielu sytuacjach. Przyznam szczerze, że byłam też lekko przerażona sytuacją kiedy mam drugie, starsze dziecko i noworodka, który ciągle płacze. Stwierdziłam, że smoczek może nam pomóc i kupiłam go już będąc w ciąży. Jak tylko moja laktacja się ustabilizowała – podałam Juniorowi smoczek. Jednak on go nie chciał i wypluwał. Na rynku jest teraz dostępnych mnóstwo modeli (wykonanych z różnych tworzyw oraz w różnych kształtach), więc uznałam, że widocznie ten smoczek mu nie odpowiada i kupiłam inny. Tamten też mu nie przypadł do gustu, dopiero 6 smoczek spodobał się Juniorowi i lekko go zasysał. Smoczek ma przede wszystkim pasować do dziecka, a nie do kolory kocyka. Uznałam, że smoczek (jak zresztą wszystkie inne udogodnienia dla dzieci) używany w rozsądnych ilościach nie zrobi mu krzywdy. Niewiele osób wie, że dzieci ssą pierś na dwa różne sposoby: SSANIE ODŻYWCZE, które ma za zadanie pobieranie pokarmu z piersi. To właśnie wtedy dziecko wykonuje najcięższą pracę językiem i ćwiczy bardzo intensywnie mięśnie aparatu artykulacyjnego. Ten sposób ssania ma działanie profilaktyczne przed wadami wymowy. Dzieci, które są karmione naturalnie statystycznie mają mniej problemów logopedycznych w przyszłości dlatego, że praca jaką wykonują ich aparaty artykulacyjne podczas ssania odżywczego jest bardzo intensywna. Język uniesiony jest ku górze, a mięśnie artykulatorów są napięte. Co ciekawe dzieci NIGDY nie będą ssały smoczka właśnie w taki sposób. SSANIE NIEODŻYWCZE, które ma zupełnie inny wzorzec ruchu, następuje często przed ssaniem odżywczym lub po. Najprościej mówiąc: nie słyszymy wówczas intensywnego połykania, oraz nie widać tak mocnego napięcia artykulatorów jak przy ssaniu odżywczym. Czasami zdarza się tak, że jeszcze podczas ssania nieodżywczego leci jeszcze mleko, ale zazwyczaj jest go mniej. Zazwyczaj mamy mówią, że dzieci memłają, zasypiają z piersią w buzi i często żalą się, że trwa to nawet kilka godzin. Takie długie ssanie powoduje pobudzanie piersi do produkcji mleka w przyszłości. U nas było to zauważalne przed skokami rozwojowymi aby zapewnić większą produkcję pokarmu w tym okresie. Jeden i drugi wzorzec ssania ma również funkcje uspokajające dla dziecka. Dlatego nie wolno dzieciom jej odmawiać, jeżeli mają taką potrzebę. Z czasem odruch ssanie słabnie i często dzieci mają mniejszą potrzebę. Jak w takim razie używać smoczka mądrze, aby nie zaszkodzić dziecku? Poczekaj aż ustabilizuje się laktacja. Smoczek zmienia wzorzec ssania piersi i po tym, jak go podamy za wcześnie może pojawić się problem z ssaniem odżywczym, które wymaga intensywnej pracy artykulatorów. Krótko mówiąc – smoczek może na początku więcej zaszkodzić niż pomóc. Na samym starcie dziecko naprawdę potrzebuje być przy piersi długo. Ssaniem musi pobudzić piersi do pracy. Wiem, że może to być uciążliwe, ale uwierz mi, to mija. Doradcy laktacyjni mówią żeby nie podawać smoczka przed ukończeniem 6 tygodnia smoczki dopasowane do buzi dziecka, zwracaj uwagę na rozmiary oraz tworzywa z jakich są wykonane. Smoczek ma pasować du buzi dziecka, a nie do koloru kocyka. Dzieci najczęściej preferują jeden typ: w naszym przypadku był to smoczek fizjologiczny tzw. symetryczny, używaliśmy na początku tego KLIK, w rozmiarze 0-6 m, jednak następny rozmiar 6-18 jest dość spory, dlatego wolę ten KLIK. Smoczki symetryczne częściej są polecane przez neurologopedów. Są jeszcze smoczki anatomiczne (ze ściętym czubkiem) oraz okrągłe (jak żarówka). Zwróć uwagę również na materiał z jakiego jest wykonany (atesty, brak BPA itd.) nie poleca się już smoczków kauczukowych, które są bardziej miękkie od silikonowych i mają dodatkowo specyficzny smakKiedy podawać smoczek aby spełnił swoje funkcje? Dziecko, które jest najedzone, ma zmienioną pieluchę również może być niespokojne i płakać. Ja podawałam smoczek (i podaję do tej pory) tylko do zasypiania i w sytuacjach awaryjnych takich jak np. jazda samochodem lub wózkiem płaczącemu dziecku. Zdarzyło mi się dosłownie kilka razy włożyć smoczek do buzi marudzącemu dziecku, któremu nie wiedziałam co było (tak też się zdarza), bo dzieci płaczą z różnych nie wkładaj smoczka do buzi z automatu np. kiedy dziecko jest wesołe, pogodne, bawi się lub gaworzy. W ten sposób zamykasz mu usta. Pamiętajmy o tym, że dzieci poznają świat poprzez wkładanie różnych rzeczy do buzi, kiedy będą miały smoczek w buzi nie będą miały takiej dziecko wypluje smoczek np. chwilę po zaśnięciu nie wkładaj go ponownie jeżeli rodzice wyjmują smoczek jak dziecko uśnie – jest to wskazane wkładaj smoczka na siłę kiedy dziecko daje sygnał, że go nie chce. Wiem z autopsji, że często dzieci bardzo mocne płaczące nie chcą smoczka i go wypluwają. W takich sytuacjach zawsze staram się trochę uspokoić dziecko, a dopiero wtedy podać smoczek, zazwyczaj wtedy go dawaj smoczka do zabawy, jeżeli dziecko go gryzie lepiej podać gryzaki lub wiekiem ograniczaj używanie smoczka do absolutnego minimum, będzie łatwiej Wam go odstawić całkowicie bez nie używam smoczka w nocy, przez sen nie jestem w stanie rozpoznać czy dziecko jest głodne, czy ma aktywną fazę ssania czy też nie. Mleko w nocy zawiera więcej składników odstawić smoczek? Nie ma tutaj jasnych wytycznych, ale ja swoim dzieciom ustaliłam granicę 12 miesiąca. Dlaczego? Zdecydowanie łatwiej jest pozbyć się gumowego przyjaciela kiedy karmi się jeszcze piersią (tak było w naszym przypadku). Dzieci w tym wieku mają również mniejszą potrzebę ssania i łatwiej jest się wtedy pozbyć smoczka. Po pierwszym roku życia zaczynają dużo mówić i prawdopodobnie nawet będą już nazywać gumowego przyjaciela, że go chcą lub go smoczek jest zastępnikiem, imitacją piersi i nieodżywczego ssania. Nigdy odwrotnie! Jak widzicie jest możliwe rozsądne używanie smoczka uspokajacza. Pamiętajcie, że często dzieci płaczą też z nudów i warto wtedy zrobić z dzieckiem coś ciekawego, a nie wkładać do buzi smoczek. Zapraszam po Książki dla najmłodszych wspierające rozwój mowy. Jeżeli spodobał Ci się ten wpis kliknij poniżej i podziel się nim ze znajomymi:
Twoje dziecko już dawno skończyło 2 lata i wciąż ssie smoczek i pije z butelki? Im szybciej zmienisz jego przyzwyczajenia, tym łatwiej je zaakceptuje. Zobacz, jak nauczyć dziecko zasypiać we własnym łóżeczku, pić ze zwykłego kubka i pożegnać się ze smoczkiem. Niemowlęce nawyki zapewniają dziecku poczucie bezpieczeństwa, ale z niektórymi lepiej rozstać się w miarę wcześnie. Pamiętaj, że każde odejście od dawnej rutyny to dla dziecka ogromny stres, dlatego bądź delikatna i czuła dla swojego maluszka. Zobacz, jakie zmiany wprowadzić i jak możesz to zrobić: Smoczek zamień na przytulankę Smoczek uspokaja, pociesza, pomaga zasnąć... – w pierwszych miesiącach życia dziecka to prawdziwy przyjaciel. Jednak przedłużające się ssanie smoczka może źle wpływać na rozwój ząbków i zgryzu malca, a także opóźnić prawidłowy rozwój mowy. Dobry moment na „zgubienie” smoczka nadchodzi, gdy niemowlę ma pół roku. W tym czasie potrzeba ssania nieco słabnie. Aby zniechęcić smyka do ssania, odetnij kawałek gumowej końcówki. Ze starszakiem zorganizuj pożegnanie smoczka połączone z wyprawą na ciastka i kupnem nowej przytulanki. Butelkę zamień na kubek Choć picie z butelki jest wygodne, lepiej zrezygnować z tego już w połowie 1. roku życia. Butelkowy nałóg nie jest jeszcze tak silnie ugruntowany u kilkumiesięcznego maluszka, jak w przypadku starszego dziecka, dlatego rozstanie będzie przebiegać łagodniej. 6–7-miesięczny bobas po kilku dniach nauki na pewno poradzi sobie z jedzeniem z łyżeczki i piciem z kubka. Naukę zacznij wtedy, gdy dziecko umie już siedzieć – podawanie picia leżącemu dziecku może się skończyć jego zachłyśnięciem. Na początek wybierz plastikowy kubek treningowy z miękkim, profilowanym dzióbkiem – to ułatwi malcowi odzwyczajenie od butelki. Wlej do środka mleko lub sok i przystaw ustnik pod lekkim kątem do buzi maluszka. Po kilku próbach powinno się udać! Kiedy twoja pociecha nauczy się pić z kubka treningowego, zamień go na niekapek. Ale zanim podasz ten kubek, sprawdź, czy posiada on system, który uniemożliwia wypływanie płynu w chwilach, gdy maluch nie ssie. Dzięki temu niemowlę nie zakrztusi się podczas picia. Tuż przed pierwszymi urodzinami malca zaproponuj mu zwykły, "dorosły” kubek. Pieluszki zamień na nocnik Z pożegnaniem pieluszek poczekaj, aż dziecko pokaże ci, że jest gotowe na nocnik: umie kontrolować swoje potrzeby fizjologiczne, np. znieruchomieje, zanim zrobi siusiu albo stęknięciami da znać o nadchodzącej kupce. Dziecko gotowe jest do kontroli zwieraczy dopiero około 18. miesiąca życia. Jeżeli uda mu się wcześniej załatwić do nocnika, będzie to raczej przypadek. Kilka miesięcy wcześniej kup nocnik i daj go dziecku do zabawy. Gdy się z nim oswoi, zachęcaj je do siadania, ale nie trzymaj smyka na „tronie” dłużej niż 5 minut. Jeśli malec nie jest zainteresowany nową umiejętnością, nie naciskaj. A gdy nocnik się zapełni, bij brawo i chwal. Łóżko rodziców zamień na łóżeczko dziecka To naturalne, że niemowlę woli spać z rodzicami: czuje wtedy zapach mamy, a do tego wystarczy, że otworzy buzię, a już płynie mleko. Czemu więc warto przyzwyczaić malca do samotnego spania? Z bardzo ważnego powodu – wspólne łóżko jest częstą przyczyną problemów dziecka ze snem. Śpiące z rodzicami maluchy usypiają z trudem, budzą się w nocy (czasem nawet kilkanaście razy!), a potem nie potrafią same zasnąć. W efekcie przesypiają mniej godzin niż powinny, dlatego w ciągu dnia są nadmiernie pobudzone i rozdrażnione. Jeśli w pierwszych miesiącach życia nie udało ci się przyzwyczaić dziecka do spania we własnym łóżeczku, jako starszak z pewnością będzie głośno protestowało. Z tego powodu naukę samodzielnego zasypiania zacznij dopiero wtedy, gdy sama uwierzysz, że warto. Na początku zostawiaj na kilka chwil malca samego w łóżeczku. Gdy zacznie płakać, podejdź, ale nie wyjmuj go z pościeli, tylko delikatnie pogłaszcz. Gdy się uspokoi, wyjdź z pokoju. Rób tak do skutku. Po kilku dniach malec bez protestów zaśnie sam. Pożegnanie smoczka i butelki - co jeszcze może pomóc? Niezależnie od tego, czy chcesz, żeby twoje dziecko nauczyło się samo zasypiać albo zapomniało o smoczku lub piciu z butelki, pamiętaj o kilku zasadach: Uatrakcyjnij zmianę. Jeśli np. przenosisz dziecko do jego łóżeczka, postaraj się, by samotne zasypianie stało się dla niego czymś ciekawym. Pomoże ci w tym np. nakręcana karuzela lub kolorowa lampka nocna w wesołym kształcie (księżyca, sówki, itd.). Wykorzystaj wakacyjne wyjazdy. Wtedy można np. „zapomnieć” zabrać z domu butelkę i zacząć podawać brzdącowi picie z kubeczka. Zapewnij dziecku pocieszenie. Gdy odzwyczajasz dziecko np. od smoczka, daj mu coś w zamian, np. dłuższe niż wcześniej wieczorne rytuały i mięciutkiego misia, do którego będzie mógł się przytulić. Pamiętaj! Wszelkie zmiany to dla dziecka wielkie przeżycie. Nie lekceważ łez malucha, ale bądź konsekwentna. Tylko wtedy zmiana z pewnością się uda.
nigdy nie zabieraj dziecku smoczka